|
Również mieszkańcy Hamburga wynajmują pokoje w Bellmoor: dla zagranicznych gości, których nie mogą przyjąć u siebie w domu, a których pragną zakwaterować w centrum miasta. „I którymi chcą się troskliwie zaopiekować“, dodaje pan Rolcke z przymrużeniem oka. Niektórzy goście bardzo dosłownie traktują to swoiste „przyłączenie do rodziny“ i nieraz przy śniadaniu opowiadają kierownikowi historie swojego życia.
To, że brakuje wygód takich jak lobby bar i obsługa pokojowa, zdaje się gościom nie przeszkadzać. W nocy czuwa przy wejściu nocny portier, napoje dostępne są w recepcjach i automatach. Goście mogą również korzystać z okolicznych restauracji – wśród gości mniej zamożnych dużą popularnością cieszy się stołówka uniwersytecka, mówi Rolcke.
Jego dotychczasowe doświadczenia z gośćmi są prawie wyłącznie pozytywne. Z jednym wyjątkiem. Pewna oszustka beszczelnie „rozpracowała“ piętro po piętrze. Najpierw zameldowała się na dole – i zniknęła nie płacąc. Potem przeniosła się piętro wyżej i zrobiła to samo. Ponieważ hotele nie są ze sobą powiązane, wszystko wydało się tylko dzięki przypadkowi – gdy oszustka dotarła już na czwarte piętro.
|